W dwóch pierwszych częściach opisywałem jak wygląda rynek krytpo dla osoby nowej (link) oraz przed jak wielką zmianą w systemie finansowym stoimy (link).
W tej części podzielę się swoim spojrzeniem na moje decyzje inwestycyjne.
Tanio już było — bardzo często można usłyszeć to sformułowanie w codziennym życiu. Wiadomo, inflacja, pojawianie się kolejnych podatków, wzrost kosztów pracowniczych, cen energii itd.
Bitcoin, Ethereum, kolejne coiny z top market cap swoje najniższe ceny miały lata temu, więc te naj, naj, największe okazje cenowe już minęły. Oczywiście warto akumulować dobre uznane projekty, co też systematycznie robię, jednak wiedziałem że fundusze, które mam na start, nie pozwolą na dużą zmianę w moim życiu. Dlatego szukałem alternatyw. Przeglądając coingecko zauważyłem, że spora część topowych projektów (wyłączając BTC i stable) to ekosystemy, na których budowane są kolejne rozwiązania, czyli popularne L1.
Topowe pozycje zajmuje wiele sieci L1
Popularnych hasłem jest, że w czasie gorączki złota największe pieniądze zarobili nie poszukiwacze cennego kruszcu, ale sprzedawcy łopat i innych narzędzi. Nie wiem na ile to prawda, jednak z pewnością ma to sens, nawet jeśli to tylko przenośnia. Dlatego postanowiłem sprawdzić jak sobie radziły L1 od początku istnienia i jakie wyniki osiągały.

ETH zrobił x 358
Oczywiście te wykresy nie pokazują całości ceny, ani też dokładnych wzrostów, wizualnie widać, jak kształtowała się wartość. Niżej dla porównania dane w tabeli (kilka wybranych projektów) — dane na podstawie coingecko.

Jak widać historycznie, projekty L1 radzą sobie bardzo dobrze pod kątem zwrotów z inwestycji (nie wspominając o możliwościach stakingu), a uważam że wiele z nich nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa i nowe ATH przed nimi.
Oczywiście są na rynku pojedyncze “gemy”, które robią świetne wyniki, a przede wszystkim robią je szybciej. Jednak warto zauważyć, że “gemy” obarczone są ogromnym ryzykiem, gdzie na jedną perełkę przypada 1000 kolejnych scamów z ryzykiem rug pulli. Niestety najczęściej dawcą kapitału są nowi inwestorzy, a na wielu “gemach” zarabiają tylko ich twórcy i promotorzy. Dlatego osobiście nie polecam szukania drogi na skróty i możliwości zrobienie wielu x w kilka miesięcy dla nowych osób, bo z dużą dozą prawdopodobieństwa skończy się to pustym portfelem. Wyszukiwanie prawdziwych perełek nie jest proste, ani szybkie.
Wracając do L1, nie jestem tu dla sprintu, lambo i rolexa. Moim celem jest raczej maraton, stworzenie przestrzeni do zarabiania pasywnego, a przede wszystkim pasjonującej drogi w świat blockchain, gdzie tak wiele mogę się nauczyć.
Biorąc pod uwagę bardzo dobre wyniki L1, a z drugiej strony ogromną ilość scamów, rug pulli, postanowiłem poszukać nowych projektów, które z jednej strony są dość wcześnie pod kątem rozwoju, a z drugiej rzeczywiście mają innowacyjne pomysły na rozwiązanie problemów rynku i tak trafiłem na Flare.
Ale o tym w czwartej, ostatniej części…

